Piątek, 03. wrzesień 2010    polski   deutsch   english

strona główna

katalog firm

giełda materiałów

giełda maszyn

dołącz się

kontakt
Aktualności  |  Wydarzenia  |  Media  |  Giełda Pracy  |  Karta 4metal  |  Galerie Zdjęć  
SZUKAJ
zaawansowane

Ocalić od zapomnienia


(3. grudzień 2004)

WYOBLANIE: Ma 43 lata i od lat 80-tych z pasją zajmuje się wyoblaniem, jak mówią, "zawodem na wymarciu". W wolnych chwilach czyta i pisze książki. O specyfice wyoblania, lepszych i gorszych momentach w firmie, marzeniach zawodowych, maszynach, nietypowych zamówieniach i sposobie na nieuczciwych klientów opowiada pan Paweł Szwedowski.

Ile mam pan lat, od kiedy zajmuje się pan wyoblaniem i jak wszedł pan do tego zawodu? Kiedy i w jakich okolicznościach powstała firma?
- Mam 43 lata. Z wyoblaniem spotkałem się w latach 80 tych w firmie polonijno-zagranicznej Computex. Tam pierwszy raz w życiu zobaczyłem blachę kształtowaną metodą wyoblania i bardzo mi się ta technologia spodobała. Postanowiłem się jej nauczyć. Firma powstała przypadkowo. W chwili ogłoszenia upadłości firmy EZE, w której aktualnie pracowałem, postanowiłem zamiast odprawy wziąć maszyny i urządzenia niezbędne do samodzielnej działalności. Był to rok 1995. W międzyczasie dokupiłem jeszcze kilka rzeczy.

Odnoszę wrażenie, że wyoblanie to działalność artystyczna? A może bardziej rzemiosło? Jak pan uważa?
- Wyoblanie jest na pewno rzemiosłem artystycznym. Umiejętność wykonywania przedmiotów metodą wyoblania wymaga wieloletniej praktyki. Oczywiście talent i zdolności manualne są przy tego rodzaju pracy niezbędne. Zawód ten jest dość specyficzny, ponieważ dopiero po co najmniej 10 latach praktyki można powiedzieć, że posiada się jako takie umiejętności. Nauka oczywiście trwa całe życie zawodowe i nawet po dwudziestu kilku latach praktyki można nauczyć się wielu nowych rzeczy.

Czy wyoblanie to jedyna działalność firmy, czy oferujecie coś jeszcze?
- Wyoblanie to główna i podstawowa działalność. Czasami wykonuję inne czynności pomocnicze niezbędne do wykonania przedmiotu. Są to różne prace ślusarskie - wiercenie, tłoczenie, gwintowanie, wyginanie, spawanie, zgrzewanie, lutowanie i czasami elementy metaloplastyki.

Ile osób pan zatrudnia?
- Dorywczo zatrudniam jednego pomocnika.

Kim są pańscy klienci?
- Moimi klientami są przede wszystkim firmy, bardzo rzadko osoby indywidualne. Są to firmy zajmujące się wykonywaniem oświetlenia (żyrandole, kinkiety, lampy stojące i biurkowe itp.), producenci wentylacji i klimatyzacji (dysze, nawiewniki, obudowy wentylatorów), producenci karniszy, producenci artykułów gospodarstwa domowego i ozdobnych akcesoriów użytkowych (garnki, wiaderka do szampana, kieliszki, cukiernice, pucharki, tace)

Proszę opowiedzieć, jak rozwijała się pańska firma?
- W zasadzie o rozwoju nie można mówić. Moja sytuacja uzależniona jest w całości od sytuacji gospodarczej naszego kraju, a jest ona nie najlepsza. W związku z kryzysem gospodarczym wiele firm zaprzestało działalności, dotyczy to również wielu warsztatów zajmujących się wyoblanie. Na rynku pozostały niemalże tylko te, które są w stanie sprostać każdemu zamówieniu.

Pamięta pan jakieś nietypowe zamówienie?
- Kiedyś rzeczywiście przyjąłem bardzo nietypowe zamówienie. Jeden z klientów otwierał sieć sklepów i postanowił zainstalować identyczne oświetlenie we wszystkich sklepach. Postanowił, że będą to lampy z kloszami o wyglądzie starych i bardzo zniszczonych lamp fabrycznych. Wykonałem serie kloszy nie obcinając brzegu - celowo, aby brzeg był nierówny. Następnie poprzepalałem miejscami klosze palnikiem, pochlapałem również te klosze kwasem azotowym natychmiastowe plamy rdzy. Następnie rzucałem kloszami o podłogę i kopałem je po warsztacie. Był to bardzo skomplikowany proces sztucznego postarzania. Klient był niezwykle zadowolony z uzyskanego efektu, z jego relacji wynikało, że objechał pół Polski i żaden warsztat, w którym był nie chciał się podjąć tego zamówienia. W czasie patynowania kloszy, czyli rzucania ich po podłodze, wstąpił do mnie znajomy, ale gdy zobaczył, co robię, powiedział „widzę, że jesteś na coś zły, wpadnę później”. Nie chciał uwierzyć, że tak wygląda jedna z faz procesu technologicznego

Dlaczego ten zawód „wymiera”? Co jest jego największą konkurencją? Jakich umiejętności wymaga ta praca i gdzie można jej się nauczyć?
- Zawód ten wymiera, ponieważ brak jest chętnych do jego nauki. Obecna młodzież nastawiona jest na szybki zysk i robienie kariery pionowej, kariera pozioma jej nie interesuje.

Kto może być pańskim pracownikiem?
- Miałem już wielu pomocników. Podstawowe wymaganie, jakie stawiam pracownikom to solidność. Lepiej wykonać mniej przedmiotów, ale wszystkie dobre. Nie ma sensu gnać do przodu, a potem cofać się i poprawiać elementy źle wykonane.

Każda firma miewa lepsze i gorsze momenty. Proszę nam o nich opowiedzieć?
- Ogólnie nie jest źle. Do gorszych momentów mogę zaliczyć oszukanie mnie przez jednego z kontrahentów (firma państwowa). Była to Biblioteka publiczna Miasta Stołecznego Warszawy na ulicy Koszykowej. Według umowy spisanej z Biblio¬teką miałem wykonać gruntowną renowację zabytkowych lamp znajdujących się w Czytelni Głównej. Roz¬poczęcie robót miało nastąpić na podstawie kosztorysu ofertowego, który złożyłem w wymaganym terminie. Został on zaakceptowany. Według umowy rozliczenie końcowe miało nastąpić kosztorysem powykonaw¬czym. Kosztorys ten również został złoży wraz z fakturą. Kosztorys został przyjęty. Następnie księgowa biblioteki przelała mi na konto kwotę wynikającą z kosztorysu ofertowego twierdząc, że według niej tyle się należy. Mimo, że umowa pomiędzy stronami wyraźnie określała, że rozliczenie nastąpi kosztorysem powykonawczym, ja otrzymałem płatność wg kosztorysu ofertowego. Jest to przykład ewidentnego oszustwa i wyjątkowego skąpstwa tym bardziej, że różnica pomiędzy kosztorysami nie przekraczała 5% ogólnej kwoty zamówienia. Ciekaw jestem, jak księgowa zrobiła zamknięcie bilansu za rok 2000. Nie była to duża kwota, ale do dziś pozostaje niesmak.

Na stronie internetowej firmy www.wyoblanie.pl widnieje link: „Nieuczciwi zleceniodawcy” opisujący pańskie problemy z tym klientem. Czy to skuteczna metoda zwalczania nieuczciwych zleceniodawców?
- Myślę, że każda metoda pozwalająca napiętnować nieuczciwość ma racje bytu. Niektórzy umieszczają w internecie czarne listy, co podobno jest niezgodne z prawem, ale ja popieram takie działania.

Prócz pracy w zawodzie, pisze pan książki o grafice komputerowej. Proszę krótko o nich opowiedzieć?

- Jestem autorem 4 książek z branży informatycznej, przybliżających i tłumaczących zagadnienia grafiki komputerowej i pracy z komputerem. Jedna z tych książek - „Paint dla dzieci od 8 do 88 lat”, doczekała się nawet drugiego wydania. Niestety okazało się, że pisanie książek jest w obecnej sytuacji rynkowej działalnością nieprzynoszącą żadnych profitów.

Czy ma pan w zanadrzu jakąś nowa propozycję książki?
- Od 8 lat pracuję nad książką o wyoblaniu ręcznym. Obecnie rękopis znajduje się w Wydawnictwach Naukowo Technicznych. Rękopis przeczytało już dwóch recenzentów (Z instytutu Obróbki Plastycznej w Poznaniu i z Politechniki Warszawskiej). Opinie są pozytywne. Niestety WNT zaczynają zastanawiać się nad wydaniem tej książki, ponieważ uważają, że nie sprzeda się ona w wystarczająco licznym nakładzie. Byłoby bardzo źle, gdyby ta książka nie ukazała się, ponieważ ostatnia pozycja na ten temat została wydana w 1958 roku. Nie bardzo wiem , jakie inne wydawnictwo byłoby skłonne wydać ta książkę. Chciałbym ocalić w ten sposób wyoblanie od zapomnienia.

Widzę, że ten zawód jest pańską pasją. Ile czasu spędza pan dziennie w swoim zakładzie?
- Przeciętnie 10 godzin od 9 do 19-20 tej

Największy sukces firmy to?
- Zadowolenie klientów. Niejednokrotnie, zdażyło mi się otrzymywać e-maile z pochwałami i wyrazami zachwytu w rodzaju „właśnie o coś takiego mi chodziło” itp. Od roku rozszerzyłem działalność z lokalnej na ogólnokrajową. W związku z tym otrzymuję od klienta rysunek, na podstawie, którego wykonuję gotowe przedmioty. Internet bardzo pomaga mi w nawiązywaniu kontaktów z klientami.

Za chwilę powitamy 2005 rok. Jakie nowe projekty zamierza pan zrealizować z firmą po nowym roku?
- Nie sięgam myślą tak daleko. Byłoby dobrze, gdyby spadło w kraju bezrobocie, ale nie mam na to wpływu.

Za pośrednictwem strony WWW usiłuje pan sprzedać wyoblarkę ręczną. Czy to znaczy, że zmienia pan park maszyn na nowszy? Jakimi maszynami pan pracuje, a jakimi chciałby pracować?
- Problem polega na tym, że nowszych wyoblarek ręcznych nie ma. Większość obecnie funkcjonujących są to maszyny przedwojenne. Zamiast sprzedawać, chętniej zamieniłbym jedną z maszyn na dużą, aby móc wykonywać przedmioty o większych średnicach, niż dotychczas. Takie są oczekiwania klientów.

Moje marzenie zawodowe to?
- Wyoblarka automatyczna, będąca uzupełnieniem ręcznej. Pozwoliłoby mi to rozszerzyć zakres świadczonych usług.

Jak spędza pan wolny czas? Jakie mam pan hobby?
- Moje hobby to czytanie i pisanie książek. Oprócz tych, które się ukazały napisałem również inne, które czekają na ”lepsze czasy”.

Czego można panu życzyć na Święta?
- Przede wszystkim zdrowia a i szóstka w totolotka też by nie zaszkodziła.

I tego właśnie Panu życzę!

Rozmawiał:
Wojciech Andrzejewski



 Waszym zdaniem...


 Dodaj swój komentarz do tego artykułu


  MARIUSZ JAWORSKI dnia 2010-03-04 godz. 21:42:41 - ODPOWIEDZ NA TEN KOMENTARZ
WITAM JESTEM OD 20LAT DRYKIEREM SZUKAM KONTAKTU POZDRAWIAM
  Pawel H. dnia 2008-09-04 godz. 13:26:46 - ODPOWIEDZ NA TEN KOMENTARZ
Gratuluje ksiazki ! Zawsze chcialem wydac swoja, moje tez czekaja na lepsze czasy. Ja co prawda na wyoblaniu sie (jeszcze) nie znam, ale podziwiam panska pasje ! Chcialbym tez poruszyc temat talentow naukowych u mlodziezy. Pisze pan: 'Obecna młodzież nastawiona jest na szybki zysk i robienie kariery pionowej, kariera pozioma jej nie interesuje." Problem jest duzo szerszy. Przede wszystkim natworzylo sie mnostwo roznych szkol tzw. 'Zarzadzania'. Jak i czym bedzie taki absolwent zarzadzal, skoro na niczym sie konkretnie nie zna ? Czy bedzie korzystal na rowni z laptopów co z donosów, pejczów, prania mozgu, mobbingu, zastraszania, lapowek, intryg i innych atrybutow szeroko pojetego managingu, marketingu, controllingu i znajdowania pod-podwykonawcow ? Cecha charakterystyczna korporacji dzialajacych w takich krajach jak Polska jest ZANIK jednostki, jej znikniecie, razem z jej sciezka naukowa i mysla o rozwoju. W ten sposob WYMUSZA SIE KARIERE PIONOWĄ hamujac rozwoj jednostki. W najlepszym razie po latach ci sami ludzie z tymi samymi ( a czesto mniejszymi ! ) wiadomosciami pracuja w tej samej firmie tylko 1-3 szczeble wyzej. Z tego wynika dalej, ze taka Firma NIE MOŻE ROZWIJAC SIE WZWYŻ - poprzez postep technologiczny, bo nie ma kadr a resztki mysli prorozwojowych sa stlumione odgornie - tylko moze szukac na zaboj nowych rynkow zbytu a wiec rozwijac sie WSZERZ . I tak tez sie dzieje, a powinno byc odwrotnie ! To wszystko stoi na glowie, jest antykapitalistyczne, antywolnorynkowe ! Ciekawe, ze kolejne nasze rzady ciagle wysmiewaja tzw. centralne sterowanie a ono wlasnie kroluje w takich nierozwojowych filiach koncernow, bo daje najwygodniejsza i najtansza kontrole. Przyjmujac sie do oddzialu w Pcimiu trzeba i tak zlozyc CV do Warszawy albo za granice. Juz samo to swiadczy, ze rozwoj w takiej firmie bedzie przyzerowy bo decyduje ktos zza biurka ustawionego setki kilometrow dalej. Nie pomoga slogany o kreatywnosci skoro zaraz dopisuje sie "samodzielność i zdolność do pracy zespołowej". Praca zespołowa w tym wypadku polega na aportowaniu wlasnych z trudem uciulanych wynikow bez gwarancji na patent ani o ich dalszy rozwoj. A jesli wyniki sie nie spodobaja to mozna nawet stracic prace, dlatego korporacje sa bardzo malo mobilne, antyrozwojowe i kroluja w nich klakierzy, kombinatorzy cwaniacy i naciagacze, zupelnie jak za poprzedniego systemu. Dalej. Nasza mlodziez, nawet ta chetna do nauki NIE MA JAK I GDZIE zdobywac wiedzy i doswiadczenia. A nawet jesli ja zdobedzie, to co z ta wiedza ma dalej robic ?? Przy rotacji od firmy do firmy rozwoj wlasny jest nierealny. Pozostawanie w firmie, w ktorej szef ma za nic ta wiedze i straszy ze 'jest 50 innych za brama' rowniez nie ma sensu. Jako chemik-organik i pasjonat chemii od mlodych lat nie interesowala mnie (sic!) wlasciwie kariera pionowa, tylko poszerzanie wlasnego stanu wiedzy, wzbogacanie firmy o nowe technologie, metody, bazy danych, oprogramowanie, patentowanie, podnoszenie kwalifikacji swoich i calego zespolu, zakup coraz precyzyjniejszych urzadzen, praca DLA FIRMY a nie W firmie. Nie chcialem wspolpracowac z roznymi hochsztaplerami, czestowskazywanymi przez roznych 'waznych namaszczonych'. Jednym slowem, interesowalo mnie "szlifowanie diamentu", Prawdziwa Wiedza, KARIERA POZIOMA a nie o jakies tam ISOWE papierki, jalowe procedury, smieszne szkolenia i bezsensowne sympozja o rzeczach, ktorych ucza zwykle w szkole sredniej. Tak juz jest, ze zlego Kosciol nie naprawi, a dobrego i karczma nie zepsuje. Nawet najmadrzejsze systemy nauczania, ISO, modne teraz przerozne szkoly i kursy menadzerskie i inne nie beda w stanie wykrzesac ludzkiej pomyslowosci i zaradnosci, jesli za tym nie poplynie satysfakcja z dobrze wykonanej pracy, nawet niekoniecznie pieniezna. Moze to byc satysfakcja w postaci wizji dalszego rozwoju firmy, poszerzania wlasnych umiejetnosci, ale nie prowadzona w stylu rzucania do zzjajanego robotnika "teraz bedziemy robic jeszcze wiecej" tylko np. "teraz mamy bogatszych i lepszych Klientow, wzrosnie jakosc naszych wyrobow i zarobki". Pisze na ten temat miedzy innymi na: http://biznes.interia.pl/news/certyfikat-to-inwestycja/komentarze,961957,,11148106,2,3 (widoczne po wpisaniu do wyszukiwarek np. hasla "iso sryso") Podsumowujac, obecna mlodziez wydaje mi sie bardzo konkretna w tym co robi i bardzo pragmatyczna. Oni widza wiele przykladow zmarnowanych talentow takich jak moj i wyciagaja wnioski. Ja majac 10 lat mniej zdecydowalym sie na emigracje, bo przeciez taka przyszlosc zgotowali nam politycy, nasi i zagraniczni, rozni pseudomanagerowie, koncerny i horrendalny ZUS. Jeszcze w 2000 roku wszystkie partie, od UW poprzez AWS do SLD zgodnie krzyczaly w TV, ze 'trzeba startowac w lepsze zycie poprzez wyjazd' itp. AWS mialo nawet w 2001 ladny spot wyborczy - ten z samochodem wyjezdzajacym z bocznej uliczki. Kierowca mówił: "-Kiedys nie mozna bylo stad wyjechac...". I jeszcze jedna mysl: "Kto może być pańskim pracownikiem? - Miałem już wielu pomocników. Podstawowe wymaganie, jakie stawiam pracownikom to solidność. Lepiej wykonać mniej przedmiotów, ale wszystkie dobre. " Zgadzam sie w 110% . Obecnie ponownie bezrobotny chemik-organik pauli29@interia.pl
  Paweł Szwedowski dnia 2007-03-21 godz. 07:26:47 - ODPOWIEDZ NA TEN KOMENTARZ
Ukazała się długo oczekiwana książka "Wyoblanie ręczne" (nakładem Wydawnictw Naukowo-Technicznych). Format B5, stron 296, rysunków 234, tablic 39, kolorowa wkładka oraz cd-rom z filmami z przykładami wyoblania ręcznego w wykonaniu autora. Ostatnia pozycja po Polsku na ten temat ukazała się równo 50 lat temu (w 1957 roku).
  Paweł Szwedowski dnia 2006-01-02 godz. 10:52:37 - ODPOWIEDZ NA TEN KOMENTARZ
No i mądraliński nie odezwał się więcej. Ręczne wyoblarki produkcji niemieckiej kosztuję po 60000 zł. Jest to cena nie do akceptacji. A w Polsce nie ma żadnego producenta wyoblarek ręcznych. Przez wiele lat nie mogłem znaleźć maszyny odpowiadajacej moim potrzebom. W końcu przerobiłem jedną maszynę tak, abym mógł wyoblać do 1250 mm.
  Marian Kuras dnia 2005-06-19 godz. 20:46:16 - ODPOWIEDZ NA TEN KOMENTARZ
Prima!Bardzo kompleksowa ocena,duza fachowosc.Tylko... producentow wyoblarek (rowniez recznych) jest wielu.Polska:2,BRD:7,Hiszpania:2,Holandia:2,Wlochy:3,USA/Canada:19...Problemem jest sterowanie: reczne,kopialne,PLC,CNC,lub nowosc PNC-CNC. MfG zycze sukcesu!!!
  Paweł Szwedowski dnia 2005-06-23 godz. 02:38:37 - ODPOWIEDZ NA TEN KOMENTARZ
Czy mógłbym w takim razie prosić o podanie producentów wyoblaręk ręcznych w Polsce? Nie wiedziałem, że tacy producenci sa w naszym kraju. pozdrawiam

 Przeczytaj inne...


  Szwajcarska precyzja w kieleckim wydaniu
  Waterjet w każdej firmie
  Jak laser w masło
  Szybkie prototypowanie


0.465 sek   www.4metal.com   www.4metal.pl   www.4metal.cz   www.4metal.de   www.4metal.at   www.4metal.ch   www.4metal.ru